Zastanawia mnie jedna rzecz - czy sprawy ważne kiedyś, nieliczące się już dziś, można bagatelizować? Czy warto zapominać o tym, co w przeszłości nas uszczęśliwiało bądź - wręcz przeciwnie - wywoływało w nas rozpacz? Ja wiem, z doświadczeń powinno wyciągać się wnioski
and so on, ale może jednak czasem lepiej wszystko zwyczajnie
olać?
Dziś mam paskudny nastrój, chętnie podzielę się "odsyłaczami rozweselającymi" z tymi, którzy również nie najlepiej się czują.
Link # 1:
here <- dla chcących się odmóżdżyć
Link # 2:
here <- dla chcących się odchamić
Absurdy, absurdy...
Whatever doesn't kill you, simply makes you... stranger. - oto mój ulubiony cytat pochodzący z filmu, który przespałam. A "mój świat i moje kredki" powoli zmieniają planetę. Chyba dorastam?